Od lutego mniejszy VAT na żywność

Już od lutego ulega zmiana stawki podatku VAT na żywność oraz napoje z 5 do 0%. W mediach, w sposób patetyczny ogłaszana jest ta informacja jaki to nasz polski rząd jest wspaniałomyślny i w tych trudnych czasach daje odetchnąć każdemu obywatelowi naszego kraju. Czy ta obniżka ma w ogóle sens? Czy faktycznie zwykły konsument na tym zyska, a jeśli tak to ile? Przyjrzyjmy się zatem temu tematowi zarówno od strony konsumenta jak i osoby prowadzącej sklep.

Z punktu widzenia konsumenta

Przyznam szczerze, że już jestem po pierwszych zakupach. W oczy rzucają się zmiany cen ze względu na ich format. W większości przypadków są one „kanciaste” czyli bez końcówek .49 czy .99 groszy, a np. .61 czy .47. Niektóre sklepy pokusiły się o oznaczenie produktów w ceny przed obniżką. Parę dużych sieci rozpoczęło obniżkę już wczoraj, 31.01 dzień przed wejściem ustawy (np. Biedronka), część zmaga się ze zmianą cen dzisiaj 01.02 (prawdopodobnie ze względu na ułomność systemu informatycznego, zmianę cen można było wykonać dopiero pierwszego dnia miesiąca po północy), część sklepów nie zmieniła cen w ogóle ograniczając się jedynie do informacji o zmianie stawki VAT. Jaki jest efekt? Dla mnie, zwykłego konsumenta zmiana jest praktycznie nie odczuwalna. W ciągu ostatnich miesięcy ceny artykułów spożywczych wzrosły o kilkanaście procent średnio.
Pozwoliłem sobie wyciągnąć jeden, większy paragon z grudnia. Co prawda, zakupy są typowo świąteczne, ale chciałem uzmysłowić Wam ile konsument zyskuje na tych zmianach w podatku VAT. Poniżej przykładowy paragon, w czerwone kółeczko zaznaczyłem ile zł konsument zaoszczędza po zmianie podatku VAT na 0%.

Oszczędność wyniosłaby zaledwie, niecałe 5zł za zakupy za 150zł. Przy założeniu, że podobne zakupy będą dokonywane 4x w tygodniu oszczędności wynoszą 20zł. Dodajmy do tego wizyty w lokalnym warzywniaku, piekarni, etc. Zaokrąglając wszystko „w górę” na naszą korzyść oszczędności mogą wynosić ok 50zł miesięcznie. Oczywiście, im większa rodzina i większe zakupy tym więcej oszczędności, jednak one są niewielkie. To nie koniec jednak złych wiadomości. Inflacja sprawi, że zmiana stawki VAT nie będzie w ogóle odczuwalna za kolejny miesiąc, bo wszystko nadal idzie do góry.
Z punktu widzenia konsumenta jest jeszcze jedna ważna zmiana. W sklepach zaczyna robić się bałagan z cenami. Część z nich może być nieaktualna przez brak zmiany aktualnej cenówki (na szczęście na korzyść klienta), ale już teraz widać, że w niektórych sklepach nagle, na wiele artykułów zaczęło brakować cenówek co jest znaczącym uniedogodnieniem.

Z punktu widzenia przedsiębiorcy…

Zmiana stawki VAT to zawsze jest nie małe wyzwanie dla każdego przedsiębiorcy. Przede wszystkim wymaga to ingerencji w system informatyczny oraz drukarki fiskalne. Oczywiście, wszelkie zmiany realizowane są przez odpowiednią firmę IT co oczywiście odpowiednio kosztuje. Cała operacja musi być odpowiednio przeprowadzona, aby nie było potem problemu z księgowością oraz podatkami.
Kolejnym, sporym problemem, który również generuje koszty, jest zmiana cen oraz ich wydruk. W przypadku sklepu posiadającego 8-10 tysięcy SKU cała operacja zmiany cen jest bardzo czasochłonna. To jednak nie koniec problemów. Jak wytłumaczyć, że ceny żywności rosną niewspółmiernie do obniżki cen przez zlikwidowanie VAT? Ceny niektórych artykułów spożywczych rosną po 20-30-50, a niektóre nawet o 90%. Powód? Wzrost energii dla przedsiębiorców o kilkaset procent oraz wzrost kosztów transportów (ceny ropy osiągają najwyższe ceny w historii, a słabnąca złotówka wobec dolara jest jak benzyna dolewana do ognia). Na koniec trzeba podkreślić, że rząd zapowiedział kontrole w sklepach, czy ceny faktycznie zostały obniżone. Kontrole będą wykonywane przez Inspekcję Handlową oraz UOKiK. Problemów przedsiębiorców jest jeszcze więcej, ale to temat byłby na osobny wpis. Jak to przystało na obecny rząd, przedsiębiorcy są po raz kolejny postawieni w najbardziej nieciekawej sytuacji.

Marketingowa hipokryzja…

Najbardziej mnie zdziwiły reklamy większych sklepów mające jednoznaczny wydźwięk w stylu: „od lutego obniżamy ceny na żywność” albo „obniżamy ceny na 3000 artykułów”. Reklamy przedstawiają to w takim świetle, jakby to sklep z własnej woli te ceny obniżył, a to nasi rządzący zmusili sklepy do obniżek cen. Slogany w stylu „tylko u nas taniej…” czy też „wychodzimy naprzeciw konsumentom obniżając ceny…” są co najmniej nie na miejscu moim zdaniem, bo gdyby nie ustawa to nikt by nawet nie pomyślał o obniżkach.

Czy likwidacja 5% VAT ma sens?

Moim zdaniem nie. Oszczędność na zerowym podatku VAT dla zwykłego konsumenta są ledwo zauważalne. Dodatkowo, szalejąca informacja sprawi, że za miesiąc czy dwa będziemy płacić za żywność tyle samo co przed obniżką podatku. Dlaczego? Obniżka VAT oraz jednoczesna zmiana stawki VAT na paliwo z 23 na 8% na pół roku sprawia, że do budżetu państwa wpłynie kilkanaście miliardów złotych mniej. Rząd musi skądś te pieniądze wziąć i prawdopodobnie dodrukuje więcej pieniędzy co znacząco wpłynie na większy wzrost inflacji. Większe koszty energii, produkcji, większe obciążenia podatkami ze względu na Polski Ład, presja płacowa, czynniki makroekonomiczne… wszystko sprawi, że ostatecznie za produkty i usługi trzeba będzie płacić więcej. Dodatkowo, za pół roku jeśli obniżki stawek VAT zostaną cofnięte to konsumenci przeżyją kolejny szok. Akurat na wakacje.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Proszę pozostawić te dwa pola tak jak są: