Według wytycznych Instytutu Żywności i Żywienia, człowiek powinien spożywać ryby 2-3 razy w tygodniu. Ryby dostarczają naszemu organizmowi dużo cennych kwasów tłuszczowych omega-3, jodu, fosforu oraz fluoru. Ponadto są doskonałym źródłem pełnowartościowego białka. Możemy je kupić pod różną postacią. Jedną z najpopularniejszych są mrożone filety, pokryte tzw. glazurą. Jest ona niezbędna, by produkt pokryty zamarzniętą wodą zachował wysoką jakość, nie tracąc składników odżywczych. Niestety, glazurowanie ryb jest doskonałym sposobem na oszukanie konsumenta. Dwa dni temu zrobiłem test, by zweryfikować czy dalej praktykowany jest owy proceder, czy też nie. Krótki teścik potwierdził niestety moje przypuszczenia. Test był wyjątkowo banalny. Kupiłem kilogram dorsza szczęśliwy, że zrobię z połowy obiad dla trzech osób, a drugą połowę zostawię w zamrażalniku. Jakie duże było moje zdziwienie, kiedy po rozmrożeniu ryby okazało się, że kilogram wystarczy jedynie na jeden obiad. Postanowiłem zważyć ile mi tej ryby zostało. Oto wynik:
Dorsz mrożony (masa z etykiety): 975g
Dorsz po rozmrożeniu: 535g
Ubytek masy: 440g! (~45%!)
Jednym słowem kupiłem sporo wody w cenie dorsza. Niestety, nadmierne glazurowanie ryb jest często spotykanym zjawiskiem. Tylko w nielicznych sklepach podawana jest ilość glazury (zwykle jest to 10-20%).
O wiele gorszym procederem jest „pompowanie” wody do środka ryby. Może brzmi to dziwnie, jednak jest to bardzo skuteczne rozwiązanie w przemycaniu wody w rybie, która w przeciwieństwie do oferowanego nam produktu jest o wiele tańsza. Dzięki temu producent w prosty sposób może zwiększyć swoje zyski ze sprzedaży. Pompowanie wody do ryby polega na wstrzykiwaniu wody z polifosforanami specjalnym urządzeniem posiadającym bardzo dużo, małych, cienkich igiełek. Polifosforany doskonale wiążą wodę (mogą związać ją kilkakrotnie więcej niż własna masa), jednak dodane w ilości przekraczającej normy, szkodzą naszemu zdrowiu. Polifosforany spożyte w nadmiarze zaburzają gospodarkę wapniem, a oprócz tego mogą negatywnie wpłynąć na naszą przemianę materii. Mam nadzieję, że niebawem dobiorą się do tych wszystkich producentów, którzy sprzedają nam wodę w cenie ryby, które i tak obecnie tania nie są. Uważajcie zatem kupując mrożone ryby oraz zastanówcie się, czy nie warto kupić ryby świeżej?