Polecane strony
Get Adobe Flash player

Parówki; najwyższa forma recyklingu w żywności

Niestety tytuł mówi sam za siebie. Taka jest smutna prawda. Parówki to produkt w którym bardzo łatwo przemycić to, co normalnie zostałoby uznane za odpad poprodukcyjny. Większość parówek w swoim składzie zawiera MOM, czyli mięso oddzielone mechanicznie. Oprócz tego, do parówek ładuje się takie „przysmaki” jak skóry drobiowe czy też zwykły tłuszcz. Z tego wszystkiego po odpowiednim kutrowaniu otrzymujemy stosunkowo tani produkt. Czy warto zatem w ogóle jeść parówki? To zależy.

Obecnie na rynku możemy spotkać kilka rodzaju parówek. Możemy je podzielić ze względu na rodzaj mięsa z którego są wykonane. W ten sposób otrzymujemy teoretycznie cztery, a praktycznie trzy grupy; parówki wieprzowe, drobiowe, mieszane oraz cielęce. Nie bez powodu dodałem słowo ‚teoretycznie’. Przyznam szczerze, że jeszcze nigdy nie trafiłem na parówki cielęce, które w swoim składzie miałyby więcej niż 5% cielęciny. Mięso to jest stosunkowo drogie i mówiąc kolokwialnie szkoda go ‚marnować’ na parówki. Mimo tego spotkać można parówki cielęce, ale czy dodatek cielęciny rzędu mniej niż 5% upoważnia do używania nazwy ‚parówki cielęce’ skoro większość produktu stanowi tłuszcz, mięso drobiowe i/lub wieprzowe?
Do każdego rodzaju parówek śmiało można dodawać MOM. To jednak nie koniec sztuczek producentów żywności. Czy nigdy nie intrygowało Ciebie, że tańsze parówki po ugotowaniu powiększają swoje wymiary? Oprócz mięsa oddzielonego mechanicznie, które ma nieporównywalnie mniejszą wartość odżywczą niż zwykłe mięso, do parówek dodaje się soję, skrobię ziemniaczaną, różnego rodzaju błonnik, a nawet kaszę mannę. Wszystkie te niemięsne dodatki mają wspólną cechę; dobrze chłoną wodę. Oprócz tego błonnik odpowiada za pęcznienie parówek podczas gotowania. Dodatek błonnika to jednak pół biedy. Gorzej sytuacja wygląda, gdy parówki pompuje się polifosforanami, które sprawiają, że do produktu można wprowadzić większą ilość wody (polifosforany utrudniają wchłanianie wapnia!).

Dla amatorów parówek mam jednak dobrą wiadomość. Na naszym rynku są dobre parówki i łatwo je zdobyć. Nie spodziewaj się jednak, że parówki te będą kosztować 6zł za kilogram. Aby kupić dobre parówki wystarczy… przeczytać etykietę na opakowaniu. Tak dużo, a tak niewiele jednocześnie. Jeżeli na samym początku na liście składników pojawia się MOM (przypominam, że skład danego produktu zawsze zaczyna się od składnika, który występuje w największej ilości) to resztę lektury możesz sobie darować odkładając parówki z powrotem na półkę. Dobre parówki to te, które w swoim składzie mają co najmniej 80% normalnego mięsa nie zaś MOM, które jest niczym innym jak mieszaniną resztek mięsa, chrząstek, kości, ścięgien oraz tłuszczu. W poszukiwaniu parówek uważaj na chwytne hasełka. Nie daj się skusić tylko nazwie, bo może okazać się, że pod ładnymi słowami kryje się mało wartościowy produkt o nikłej wartości odżywczej.

Opublikowal WG w kategorii artykuły, ciekawoski dnia 9 września 2011.
Tagi: , , , .
Komentowanie nie jest możliwe

Comments are closed.

Katalog stron WWW

Copyright © 2009-2016 All Rights Reserved PatrzCoJesz.pl
Zapoznaj się z Regulaminem korzystania ze strony

Używamy plików cookies w celach zapewnienia funkcjonalności strony oraz zbierania statystyk odwiedzin wyłącznie na użytek strony PatrzCoJesz.pl. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce.

Powered by Wordpress

kreacja: Robert Dee - tworzenie stron www